osiedle

piątek, 11 listopada 2016

    Święto Niepodległości (11 Listopada 2016) na Zaciszu. Barwy narodowe pojawiły się na nielicznych domach. Niektórzy wywiesili nawet dwie- coś na wzór lampki zapalanej za zbłąkane dusze, tych, którzy nie czują potrzeby eksponowania swego patriotyzmu. Rozumiem, że brak biało- czerwonej flagi oznaczał, że zaniesiono ją na Marsz Niepodległości :-) 

   Na Młodzieńczej, jednej z głównych ulic osiedla, łopotało zaledwie 7 flag (na 50 adresów). Bardziej biało- czerwono było chyba na przejeżdżających autobusach (zdj.). Na Łodygowej udekorowano flagą 7 domów (w tym kilka na blokach), na Kościeliskiej- 3 (na 25), na Samarytanki- 10 (na 30), na Jórskiego- 17 (na 60), na Codziennej- 17 (na 60). Marnie było na Radzymińskiej i w city Zacisza- tylko na "Leszczynówce", przy szkole, domu kultury i Straży powiewała flaga narodowa. 

    Flag biało- czerwonych nie uświadczysz na sklepach, zwłaszcza na Aldim, Obim czy na Groszkach. Cóż, nie Polacy tam handlują (ale przecież dzięki Polsce się bogacą...). Bez flagi na Mc Donaldsie (choć w tym dniu zarabiają na głodnych Polakach na całego). Na osiedlowych sklepikach również ani skrawka flagi. Ujrzymy je w cudownym rozmnożeniu... gdy trzeba będzie zagrać na narodowych emocjach podczas meczów, by sprzedać więcej czipsów i piwa. 

Patriota z prawdziwego zdarzenia na Młodzieńczej

18:37, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »

    Święto Niepodległości (11 Listopada 2016) na Zaciszu. Barwy narodowe pojawiły się na nielicznych domach. Niektórzy wywiesili nawet dwie- coś na wzór lampki zapalanej za zbłąkane dusze, tych, którzy nie czują potrzeby eksponowania swego patriotyzmu. Rozumiem, że brak biało- czerwonej flagi oznaczał, że zaniesiono ją na Marsz Niepodległości :-) 

   Na Młodzieńczej, jednej z głównych ulic osiedla, łopotało zaledwie 7 flag (na 50 adresów). Bardziej biało- czerwono było chyba na przejeżdżających autobusach (zdj.). Na Łodygowej udekorowano flagą 7 domów (w tym kilka na blokach), na Kościeliskiej- 3 (na 25), na Samarytanki- 10 (na 30), na Jórskiego- 17 (na 60), na Codziennej- 17 (na 60). Marnie było na Radzymińskiej i w city Zacisza- tylko na "Leszczynówce", przy szkole, domu kultury i Straży powiewała flaga narodowa. 

    Flag biało- czerwonych nie uświadczysz na sklepach, zwłaszcza na Aldim, Obim czy na Groszkach. Cóż, nie Polacy tam handlują (ale przecież dzięki Polsce się bogacą...). Bez flagi na Mc Donaldsie (choć w tym dniu zarabiają na głodnych Polakach całego). Na osiedlowych sklepikach również ani skrawka flagi. Ujrzymy je w cudownym rozmnożeniu... gdy trzeba będzie zagrać na narodowych emocjach podczas meczów, by sprzedać więcej czipsów i piwa. 

Patriota z prawdziwego zdarzenia na Młodzieńczej

18:28, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 listopada 2016

   Czy pamiętasz ten boom sklepów na Zaciszu na początku lat 90. XX w.? Zakupy robiono wtedy prawie codziennie- w większych sklepikach można było nabyć świeże i zdrowe produkty żywnościowe. Ekspedientki znały klientów i na odwrót, wizyta w sklepie była okazją do pogaduszek.  W tych mniejszych starano się zaspokajać gusta zwłaszcza stałego klienta, polecano mu niezbędne rzeczy, zamawiano, czego brakowało. Oczywiście zdarzali się nieuczciwi sklepikarze, oszukujący na reszcie czy świeżości, ale klienci nie w ciemię bici i te sklepy szybko upadały. Właścicielami sklepów byli przeważnie właściciele posesji, na lokale handlowe przeznaczano pomieszczenie na parterze, adaptowano garaż, wystawiano kiosk lub dobudówkę. Poza artykułami pierwszej potrzeby właściciele kusili nowościami z zachodu- np. słodyczami, gumami i sezonowo rozmaitymi petardami, toteż odwiedzały je chętnie wracające ze szkoły dzieciaki. Dziś niektórzy te pomieszczenia wynajmują na nocleg ekipom budowlanym- ot, żyłka do interesów… Położony w dobrej lokalizacji lokal ma szansę oferować inne usługi. Najlepszym przykładem jest początek Łodygowej (4-6), gdzie było już chyba wszystko: fryzjerzy, szafy, gastronomia „Pasibrzuch”, folie, akumulatory, ciucholand „Pewex”, wina, wreszcie dwie piekarnie i spożywczak.

   Rządy po 1989 r. stworzyły taki klimat gospodarczy, że osiedlowe sklepiki zaczęły wypierać z rynku najpierw super i hipermarkety (Makro 1995, HIT na Stalowej 1996, potem Carrefour na Głębockiej 1997 i Real w M1 w Markach 1999). Najszybciej padły sklepiki w tzw. słabszych lokalizacjach. W XXI w. z rodzimymi placówkami zaczęły konkurować sieciówki i dyskonty, prowadzone zazwyczaj na zasadzie franczyzy (Carrefour, Intermarche, Fresh Market, Żabka, Lewiatan, Aldik itd.). Chociaż prowadzi je Polak, gros zysków trafia za granicę do centrali. Należą do zagranicznych lub ponadnarodowych koncernów, dysponują ogromnym kapitałem, który pozwala im na ekspansję i generowanie olbrzymich obrotów. Podatki płacą na Cyprze lub w innych rajach podatkowych, a gdy domaga się ich płacenia polski rząd, płaczą, że ciągle ponoszą straty. Dostawcy i producenci inkasują najniższe możliwe stawki. Dziś polski sklep, który wychodzi na swoje, to rzadkość. Polski handlowiec nie jest w stanie walczyć z nieuczciwą konkurencją… i polskim fiskusem, który ściąga z rodaków skórę, przymykając oko na kombinacje obcych.

   Dziś polski handel zdominowany jest przez 2,6 tys. Biedronek, 550 Lidlów, 450 placówek Tesco, 315 dyskontów Netto, 180 Kauflandów. Zagranicznych placówek ciągle przybywa- polskich ubywa. W niektórych miastach  na każdej ulicy śródmieścia jest Żabka. Są czynne prawie całą dobę (we Wrocławiu „Małpka” wg szyldu pracuje od 6 do…26!). Personel haruje niczym na roli, konsument dostaje produkty tańsze, ale za to „gorszego sortu”, wyprodukowane pod inną nazwą niż „oryginał”, rzadko na lokalnym  rynku.  Zapomnijcie np. o świeżych, zdrowych bułeczkach- są z odmrażanego ciasta.  Tak samo z piwem- chmielu w nim nie uświadczysz, wypełniające większość lad „sikacze” powstają z zalewanej wodą zaprawy w proszku. Wielki koncern kreuje podaż i popyt- idealny konsument przyjeżdża samochodem, kupuje na zapas tony jedzenia w jednorazowych opakowaniach, jedzenia wysoko przetworzonego, naszpikowanego chemią i polepszaczami. W dodatku kiepsko orientuje się, która marka jest polska, która zagraniczna. Są ludzie, którzy myślą, że Biedronka to polski sklep, bo… ma polską nazwę!    Handlowy patriota powinien poprzestać na zakupach tylko w polskich sieciach (Społem, Polo Market, Top Market, MarcPol, droższe Alma, Piotr i Paweł). Z drugiej strony, ciekawe, kiedy nasze zarobki (pracownik Lidla w Niemczech dostaje za tę samą pracę 2-3 razy więcej) pozwolą na bezstresowe kupowanie droższej, ale zdrowszej, polskiej żywności?

   Sklepy na Zaciszu istniały już przed II wojną (to oddzielny temat), tu ilustrujemy sytuację na Zaciszu po 1989 r.  W latach 80. w krajobrazie handlowym  Zacisza dominowały sam-y, potem przejęte przez „prywaciarzy”: na Blokowej (w podejrzanych okolicznościach spalony ok. 1995 r.), przy Penelopy, Samarytanki, Młodzieńczej, Kościeliskiej (dwa ostatnie należą dziś do całodobowej sieci Groszek, a personel jest ukraiński). Chleb (zwłaszcza okrągły!) można było kupić w piekarni Chojeckiego na Młodzieńczej 1 (potem  także wszystko).  Na Jórskiego 19 handlowali w swej kamieniczce Kostykowscy, a obok w drewnianej budce Papierzyńska (13). Nieopodal mieścił się rzeżnik (35, dziś hurtownia papierosów). O Zawadzkich niedawno pisałem, o sklepie Kulnisowej w „Trzypiętrówce” czy Heniowej- niebawem.

    Popularnymi sklepami były: 

Saba (Blokowa 21), Non stop (Mroźna 11 +przemysłowy), Mix (Błotna 29), sklep w „zamku” na Kaśki Kariatydy, do którego biegano na przerwach ze szkoły (1990-2009?), czynny aż do 22 sklep Knapa  (Codzienna 8- przy pętli), ABC (Tarnogórska 2, obecnie sieć „od ido”), „Gizmo” (Pszczyńska 8).  Na Codziennej 61 na piętrze przez jakiś czas istniał Pewex (m.in. perfumy czy czyste kasety).

   Zdecydowanie zdrowe produkty oferowały budy warzywne: na Blokowej 38 róg Bohuszewiczówny (istnieje), na Codziennej 9 naprzeciw samu  (w tej klasycznej budzie przez okienko nabywało się także mięso i ryby; teraz sklep mięsny „u Dziewczyn”). Kolejna znajdowała się w widłach Kościeliskiej i Remontowej.

    Nie istnieją już sklepy z tamtych czasów:

„Keller” Blokowa 24 (ok. 1990-92?), Pospolita 23 r. Rozwadowskiej (petardy), „Promyk” (Gniazdowska 16+ naprzeciw warzywa?), „Kuperek”,„Lenarcik” (Blokowa 23), Czerwińska 29 r. Moszczenickiej, Codzienna 36 (ok. 1995),  „Groszek” Pszczyńska 26 (dziś pizza), Łodygowa 3- (wcześniej cyfra+), Bogumińska 22 (oranżada w torebkach), ABC Tużycka 2,  „Mikrus „ (Radzymińska 210), Bajeczna?, Bukowiecka r. Amelińskiej, Radzymińska 189 (przed apteką), Poranna 2a, Kościeliska 10?, Jórskiego 18 r. Karkonoszy, Samarytanka 15a (budka przy szkole), Wallenroda (mięsny), Pastelowa r. Gilarskiej, Karminowa r. Pastelowej, Seledynowa (łuk).   

   Ciągle trwają lub powstały w drugim rzędzie, zmieniając czasem kilkakrotnie szyld i właścicieli:

„Inna”/”Osa„(alkohole)/”Globi” Młodzieńcza 27a, Margo”/”Beata”/„Mirabelka” Korzystna 39a  r. Młodzieńczej, „Wysepka” (Wolińska), „Pod strzechą” Jórskiego 30, Penelopy r. Blokowej, Przy Wodzie (obok kiosk), Łodygowa 4 r. Chałupniczej (wcześniej szafy Komandor), Krynoliny 20a, Płońska 41, „Mati” Pszczyńska 21, Rolanda r. Fioletowej (d. „Emka”).

   W ostatnich latach powstały głownie dyskonty i sieciówki:  portugalska Biedronka (Fersta- poprzednio Marcpol, Kraśnicka, 2013), Żabki (Wolińska, Łodygowa, Freshmarket w piekarni, 2014), niemiecki Aldi (Radzymińska, 2015), carrefourowskie Globi (Młodzieńcza, poprzednio Inna).  Otworzono również warzywną „Witaminkę” w dawnym mięsnym „Kuperku-Lenarciku”  na Blokowej 23, nawet obleganą.

   W wielu sklepach można nabyć alkohole, jednak specjalizują się w nich sklepy: Radzymińska 161, Radzymińska 192 (Planet), Łodygowa 20, Młodzieńcza 3 (litewskie), Wyspowa 2, Blokowa 21 (po dawnej Sabie). Kilka lat temu na Łodygowej 4 istniał sklep z winami.

  W wyroby cukiernicze zaopatrywał zawsze Górski z Jórskiego 20 (dziś już jego następca), po 2010 r. powstało „zagłębie” cukiernicze na początku Łodygowej: Oskroba, Grzybki, Gromulska (niedawno rozebrana pod znowu odłożone poszerzenie Łodygowej). Najpopularniejsze ciastka (nie zawsze pierwszej świeżości) są w asortymencie wielu innych sklepów.

Śledź też profil "Targówek, Bródno, Zacisze-wczoraj i dziś"

https://www.facebook.com/targowekbrodnozacisze/

11:54, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2016

Zdjęcia w normalnej rozdzielczości można obejrzeć na: 

https://www.facebook.com/targowekbrodnozacisze/

   Osiem lat temu pisałem, że "kanały zaciszańskie nie toczą tyle wody, ile stoi jej po opadach na zaciszańskich ulicach": 

http://warszawazacisze.blox.pl/2008/01/PO-DESZCZYKU.html

   W zasadzie niewiele się przez ten czas zmieniło. Wynalazki ZDM doby króla Ćwieczka- "rowy odparowalne" na Młodzieńczej i Łodygowej (wyryte ostatnio i na Rolanda) nie nadążają z odparowywaniem i rozlewają się na jezdnie, a przejeżdżające samochody rozchlapują wodę na wszystkie strony świata i wszystkich przechodniów. O częstotliwości zbierania się kałuż świadczy silne skorodowanie ogrodzenia posesji Młodzieńcza 36. Dla urozmaicenia- tam, gdzie rowów nie ma, woda zbiera się na chodniku i nie sposób przejść (nr 23), zwłaszcza, że pobocze zastawione jest przez klientów sklepu KTD (nr 15). Podobna sytuacja jest na Codziennej, gdzie zamiast wprowadzenia kanalizacji burzowej, na pasie zieleni wyryto skromne kratery, wysypane żwirkiem, z których woda rozlewa się tym razem na chodniki. Wraz z utwardzeniem większości ulic problemy z podmakaniem wcale nie zniknęły. Ciągle zapychają się studzienki kanalizacyjne, a woda z wyżej położonych ulic rwie na ulice biegnące w zaklęśnięciach terenu (np. z Chmurnej na Kanałową, z Lewinowskiej w kierunku Wolbromskiej, Płońskiej, Perłowej). Tu tworzą się imponujące rozlewiska. Ba, leje się przez ogrodzenia na teren posesji i piwnic położonych poniżej poziomu ulicy (Gilarska, Karkonoszy, Gibraltarska...)! Worki z piaskiem zamiast wycieraczki nikogo tu nie dziwią. Walkę z żywiołem prowadzą w ten sposób np. pracownice sklepu Groszek (samu) na Młodzieńczej. Połowicznym sukcesem zakończyła się walka na tzw. Pojezierzu Zaciszańskim, gdzie co prawda wyłożono trylinką ze zlikwidowanej pętli 512 ulicę Blokową, ale na poboczu pod bramami nadal tworzy się kraina tysiąca... oczek wodnych. Sytuację komplikuje wysoki poziom wód gruntowych na Zaciszu. Woda pojawia się w piwnicach i garażach w rejonie niecki "płońsko-wolbromsko-perłowej". Winą za ten stan obarcza się zamulenie kanału melioracyjnego  na terenie ogródków działkowych. 

  Dlaczego Zacisze tonie po większej ulewie? 1. Przede wszystkim- w odróżnieniu od Targówka i Bródna- brakuje tu kanalizacji burzowej (woda ma parować na poboczach lub mieścić się w studzienkach!).  Pierwsze władze samorządowe zdecydowały, że na tej wsi wystarczy tylko kanalizacja sanitarna. 2. "Zdaniem mieszkańców źle poprowadzono kanalizację deszczową podczas remontu ulic w 2008 r. (niewydolność studni chłonnych). Zniszczono też naturalne odpływy wód gruntowych podczas budowy kanalizacji, przez co poziom ich wzrósł tu o 1 metr" (zacisze.info). 3. Winę ponosi również nadmierne zabetonowanie terenu. Jeśli wszędzie dominują asfaltowe ulice z chodnikami (parkingami) po dwóch stronach (sic!), podwyższone podwórka, szczelnie poobkładane kostką, domiska zajmujące niemal całe posesje, to jak deszczówka ma trafić do gruntu? Woda zalewa ulicę, a na przebudowę infrastruktury czy budowę nowych studni dzielnica nie ma pieniędzy... 

  Na pewno za podtapianie piwnic nie odpowiada, jak twierdził poprzedni mierny burmistrz, okresowe zarastanie koryta kanałów. Primo- wody w nich jak na lekarstwo, secundo- w piwnicach domów nad kanałami wody nie widziano od xx lat (autor świadkiem). Kanał Bródnowski istnieje właściwie tylko dzięki zrzutowi z rury EC Kawęczyn. Większej wody w kanałach nie ma i nie będzie, zagrożenie powodziowe ze strony kanałów to mit dla naiwnych (Zacisze leży w strefie zagrożenia tzw. wody tysiącletniej Wisły), za to kasa na golenie rowów do gołej ziemi (także rzadkich okazów roślin) i niszczenie schronienia dla wielu gatunków zwierząt znowu się znalazła!  

 

Czas na gondolowe dowozówki do Radzymińskiej? Wolbromska, fot. zacisze.info 2012 r.

 

 
13:05, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 października 2016

  Głazy narzutowe, świadectwo przeszłości geologicznej Ziemi, są blokami skalnymi przywleczonymi w epoce zlodowacenia przez lądolód skandynawski. Największe, wolnostojące lub ich grupy, o walorach poznawczych i krajobrazowych, objęto ochroną prawną w formie pomników przyrody nieożywionej. Umieszczone na nich tablice lub napisy godnie upamiętniają wydarzenia historyczne lub wybitne postacie związane z dziejami miasta. Inne tkwią w fundamentach i murach starówki, zamku czy kościołów.

  W okolicy Zacisza, w zakolu Malborskiej i Głębockiej, na skraju Lasu Bródnowskiego leżą trzy głazy narzutowe z wyrytą informacją o znajdującym się tuż obok grodzisku (granit różowy o teksturze różnoziarnistej porfirowej i gnejs różowy o teksturze średniokrystalicznej). Przed wejściem do ratusza ustawiono głaz-  pomnik „żołnierzom pochodzącym z Bródna, Targówka i Zacisza” (klikaj w linki, aby zobaczyć zdjęcia). Pomnik Józefa Elsnera na ul. Nefrytowej w formie ułamanej kolumny wykonano z granitu. Imponujące wrażenie wywierają głazy umieszczone w ramionach kratownicowego krzyża na Cm. Bródnowskim (pomnik więźniów politycznych straconych w latach 1944-1956). Kilka głazów wala się na ul. Rzeszowskiej na tyłach tegoż cmentarza. Głaz przy Bartniczej upamiętnia Redutę Bródnowską z 1944 r.    Wszyscy znają warszawskie głazy narzutowe wyeksponowane przed Muzeum Ziemi czy Muzeum Geologicznym. Wiele głazów wydobyto w Warszawie podczas budowy metra, mają status pomników przyrody nieożywionej: 

(http://zielona.um.warszawa.pl/tereny-zielone/obszary-i-obiekty-chronione/glazyhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Pomniki_przyrody_w_Warszawie). 

Na zdjęciu: Byszewska, Penelopy, Deszczowa, Czerwińska, Grodzisko, Skrzypcowa, Penelopy.

    Największym głazem w Polsce jest „Trygław”, leżący w miejscowości Tychowo, w woj. zachodniopomorskim. Ma 7,8 m wysokości, obwód 50 m i szacowaną masę ok. 2000 ton! Na Mazowszu królem głazów jest Głaz Mszczonowski w Zawadach, jasnoszary piaskowiec o lepiszczu krzemionkowym czasu miocenu. W Piasecznie leży 100- tonowy głaz „Mazur”, granitoid czerwony (17,5 m obwodu i 2,5 m wysokości). Niedaleko Zacisza, pod Kobyłką, zobaczyć można „Edmunda”.

  Mniejsze głazy są dziś chętnie wykorzystywanymi ozdobami ogrodów, najczęściej używanymi jako element ogródka skalnego. Kiedyś kładziono je na ulicy przed posesjami, chcąc uchronić trawnik lub roślinność przed rozjeżdżaniem. Ileż głazów tkwiło w nawierzchniach ulic jako bruk: odkryto je niedawno podczas remontu Blokowej, te na Łodygowej, Kondratowicza czy Młodzieńczej przykrywa asfalt. „Kocimi łbami” utwardzona była do niedawna Lewinowska. 

16:55, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2016

   Willę Fabian (choć nie pod tą nazwą) skojarzą mieszkańcy okolic Gliwickiej, Spójni i Czarnej Drogi, bo obok chodziło się zawsze do sklepu na Kościeliską, do apteki i przystanku przy Radzymińskiej. Fotografia pochodzi z czasów, gdy drewniany budynek śmiało prezentował się oglądającym. Zbudował go tramwajarz Fabisiak w 1933 r. Willa stoi na skrajnej parceli należącej do Folwarku Zacisze, od południa przylegając do gruntów Elsnerowa B, a po przekątnej (za Remontową) do ziem Targówka 18 C. Prawdziwy trójstyk granic... Gdy właściciele (a w zasadzie córka budowniczych) przenieśli się na Muranów, ściany z brązowych stały się coraz bardziej czarne, pochylił się dach, skruszały kominy. A przecież dom miał niegdyś tyle uroku, że przeniósł go na płótno malarz, goszczący w domku w widłach Remontowej i Gdyńskiej. Teraz mankamenty konstrukcji wstydliwie chowają się za ścianą rozszalałej zieleni. Gdy wybito szyby, puste oczodoły okien, niegdyś patrzące na nieliczne domki w sąsiedztwie i bezkresne łąki ciągnące się po Bródno, zabito deskami. Willa Fabian jakby drzemie, ale w rzeczywistości dawno odeszła z topografii Zacisza...  

10:13, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 września 2016

   "Całe klomby marihuany, w dodatku kwitnącej, zdobią posesję przy ul. Spójni...". Tak mógłby zaczynać się donos z Zacisza. Swoją drogą, gdyby trafiło na wolno myślących funkcjonariuszy, właścicielka sadzonek mogłaby mieć spore kłopoty. W zasadzie LIŚCIE te same:-)

   1 września 2016 r. rozpoczął się najazdem zmotoryzowanych grup rodzicielsko- uczniowskich na szkołę przy Radzymińskiej 227. Być może powodem była informacja o wyznaczeniu  nowych miejsc parkingowych na Blokowej (czyt. zlikwidowaniu trawników). Swoją drogą, jakie będą wyniki z W-F, jeśli dziecko nie jest w stanie same przejść do szkoły tych 10-15 min? A może rodzice obawiają się, że nie dotrze, bo zacznie łapać pokemony? Za moich czasów całe klasy schodziły się na zajęcia po prostu "z buta" i sprzyjało to nawet ich integracji. A patrząc na sznury samochodów, zastawiające szczelnie wszystkie uliczki wokół szkoły, można snuć ponure przypuszczenia: jeszcze jedna wywiadówka i będzie po CHAMSKO tratowanych trawnikach nie tylko na Blokowej.   

 

   Po lewej: W tym roku postanowiono wrócić do tradycji i do szkoły wchodzono od Blokowej 2, czyli tak jak po wojnie, gdy na małym boisku stał "barak". Egzaminu nie zdali na pewno wykonawcy remontu, bo dzieciom zgotowano coś w rodzaju rozszerzonego programu zajęć ZPT.

  Po prawej: Nieznany sprawca dokonał zamachu na tablice informacyjne Kanału Bródnowskiego. Trwa śledztwo, mające wyjaśnić, czy akt wandalizmu miał na celu zwrócenie uwagi na stan higieniczny wód Kanału czy też drastyczne obniżanie się ich poziomu i możliwość powrotu do tradycyjnej formy przeprawy. 

   Przez jakiś czas obok Domu Kultury nad zaroślami górowała szyja i głowa żyrafy. Ponoć wykorzystywała ją straż miejska jako krypto-fotoradar. Z góry wszak widać lepiej, np. kto nadmiernie depcze gaz od startu przy Mc Donaldzie. Przydałaby się jeszcze żyrafa rejestrująca wybryki kierowców ajenta ZTM- Mobilisu, firmy izraelskiej, dla kogoś świętej krowy, bo kierowca nie zatrzymuje się na żądanie mimo machających jak wiatraki 3 pasażerów, a na skargi i próbę weryfikacji odpisują z szablonu, że ... w momencie zdarzenia uległ awarii monitoring w pojeździe (527, A 754). 

 

  Po lewej: Godzilla nad Zaciszem! Na razie grasuje na dachu przy Wybornej, ale ponoć ma przenieść się w inne okolice. Ta ogromna biała, umięśniona postać wg teorii starego Zaciszaka z domu komunalnego przy Radzymińskiej ma odstraszać imigrantów od osadzania się na Zaciszu...

  Po prawej: Skoro żyrafa na Zaciszu, to pod ratuszem- wielbłądy. Okolica jest bogata w różnego rodzaju symbolikę i sztukę nowoczesną. Czyżby symbol traktowania mieszkańców przez niektórych urzędników? 

13:37, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lipca 2016

Film (https://youtu.be/XhgiS9_Z34U

(0:07- przejazd uciekinierów, 1:38- zatrzymanie 512, 3:00- dziadek na rowerze forsuje skrzyżowanie tuż przed motorem, 3:38- przejazd peletonu).

   W I etapie (135 km) 73 edycji Tour de Pologne, po ok. 30 km od startu w Radzyminie, po przejeździe przez Wołomin, Kobyłkę, Zielonkę, Ząbki, kolarze kierują się do centrum Warszawy. Wzdłuż ul. Radzymińskiej zgromadzili się kibice (największym powodzeniem cieszyły się miejsca widokowe na kładce przy Szkole 84). Na skrzyżowaniu z Łodygową ruchem kierował charyzmatyczny policjant w białym kasku. Ruch z kierunków poprzecznych (na Młodzieńczej i Łodygowej) odbywał się płynnie. Ok. 15 minut przed przejazdem kolarzy zamknięta została jezdnia w kierunku Pragi. 

Godz. 14:08, przejazd uciekinierów...

... trzy minuty później pogoń peletonu.

   Jan Paweł II miał jednak większą oglądalność... Były flagi biało- czerwone, oklaski i doping maruderów. Widowisko wyszli podziwiać galowo wystrojeni lokalni celebryci- celebranci napojów procentowych, na codzień "dyżurujący" na newralgicznym skrzyżowaniu Radzymińskiej-Młodzieńczej-Łodygowej. Ze stratą kilku minut przemknęli jacyś rowerzyści "ścigający" wyścig. 10 minut później mocno lunęło.

 

Po lewej: Szok przeżyli mieszkańcy Derb i klienci C.H. Targówek, gdy autobus 527 skierował się do Ząbek. Po prawej: 145 pierwszy raz od 9 lat na Radzymińskiej. 

16:32, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 czerwca 2016

 Młodzieńcza

 Zarębska

 

                               Skrzypcowa i Codzienna

 

                                 Blokowa i Przewoźników

 

                            Ogródek z końca lat 70. XX w. 

"Drzewa owocne, zasadzone w rzędy,

Ocieniały szerokie pole; spodem grzędy.

Tu kapusta, sędziwe schylając łysiny,

Siedzi i zda się dumać o losach jarzyny;

Tam, plącząc strąki w marchwi zielonej warkoczu,

Wysmukły bob obraca na nią tysiąc oczu;

Owdzie podnosi złotą kitę kukuruza;

Gdzieniegdzie otyłego widać brzuch harbuza,

Który od swej łodygi aż w daleką stronę

Wtoczył się jak gość między buraki czerwone.

Grzędy rozcięte miedzą; na każdym przykopie

Stoją jakby na straży w szeregach konopie,

Cyprysy jarzyn: ciche, proste i zielone.

Ich liście i woń służą grzędom za obronę,

Bo przez ich liście nie śmie przecisnąć się żmija.

A ich woń gąsienice i owad zabija.

Dalej maków białawe górują badyle;

Na nich, myślisz, iż rojem usiadły motyle,

Trzepiocąc skrzydełkami, na których się mieni

Z rozmaitością tęczy blask drogich kamieni:

Tylą farb żywych, różnych mak źrenicę mami.

W środku kwiatów, jak pełnia pomiędzy gwiazdami,

Krągły słonecznik licem wielkiem, gorejącem,

Od wschodu do zachodu kręci się za słońcem.

Pod płotem wąskie, długie, wypukłe pagórki,

Bez drzew, krzewów i kwiatów: ogród na ogórki..

Pięknie wyrosły; liściem wielkim, rozłożystym,

Okryły grzędy jakby kobiercem fałdzistym". 

(Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga Druga).

   Pamiętajcie o ogrodach... warzywnych! Coraz ich mniej na Zaciszu, a przecież początki osiedla to nowoczesne, postępowe gospodarstwo warzywnicze Ignacego Jórskiego. Jeszcze przed II wojną i długo po niej na każdej parceli zakładano na własny użytek grządki warzywne, przy domach rosły drzewka i krzewy owocowe. Wiśnie, czereśnie, morele, porzeczki, agrest, kurtyna winogron; dawały cień  jabłonie, gruszki, orzechy. Po płotach i siatkach pięła się fasolka. Przede wszystkim powietrze i gleba były lepsze, nie nasycone metalami ciężkimi. Na uprawy warzyw pozwalała wielkość posesji. Sporo było na Zaciszu szklarni i inspektów. Własne plony zasilały domową kuchnię w dobie trudności z aprowizacją artykułów spożywczych. Ba, jeszcze w czasach gospodarki rynkowej mieszkaniec ulicy K. sprzedawał na ulicach bób i jaja z niezabudowanych działek w sąsiedztwie, które obsiewał. A obecnie? Potaniały warzywa, nie opłaca się "dłubać" w ziemi. Wyjałowione gleby rodzą robaczywe, karłowate rośliny- nie każdy odważy się zastosować naturalne nawozy na mikroskopijnej działce pod nosem sąsiada. Zresztą skąd je brać? Nie ma koni, kur, krów, nawet kompostowniki są plastikowe. Po warzywa chodzi się do warzywniaków (dziś trendy) albo na bazarki. Niektórzy przywożą to i owo z działki za Warszawą lub z rodzinnych stron prosto z pola. W latach 90. krajem zawładnęła moda na trawniki i iglaki. Z tego względu nie wypada mieć pod domem buraczków, gdy sąsiad sadzi rododendrony, pelargonie lub słonecznik w doniczce. Ogród współczesny cieszy oczy, ale nie cieszy podniebnienia :-)

   Z roku na rok coraz mniej ostatnich mohikanów ogrodnictwa na Zaciszu. Przeważnie są to starsi ludzie, poświęcający swemu zamiłowaniu wolne godziny emerytury. Niekiedy dojeżdżają z innych dzielnic na "działki rekreacyjne" na Zacisze (tak, są tutaj takie pośród ścisłej zabudowy). Bo tak gospodarowali ich rodzice. Bo ziemia nie może się marnować. Wszystko rządzi się ścisłymi regułami- w lutym/marcu wysiew pomidorów, przerywanie, wysadzanie po ostatnich przymrozkach, przywiązywanie do palików. Opryski, nawożenie, nakrywanie siatkami słoneczników. Wydeptywanie ścieżek między grządkami. Respektowanie reguł sąsiedztwa roślin: marchewki, pietruszki, buraków, porów, koperku, dyń, kabaczków, chrzanu, rabarbaru. Plus cała ogrodnicza infrastruktura: widły, grabie, szpadel, motyka, szlauch, beczka lub wanna na deszczówkę... Wystarczy zatrzymać się przy ogrodzeniu ogródka przy Młodzieńczej, przy którym blednie zachwaszczony i zaniedbany tzw. "skwer  ekologiczny", urządzony przez dzielnicę!

  Piękny ogród, skryty za drewnianą szopą przy ogrodzeniu Junaka, uprawiał przez lata pan z Czarnej Drogi.  W tym roku plonów nie będzie- działkę kupił deweloper i wznosi bunkropodobne kwadraty. 

Patrz też: mega- dynie i jabłonie: 

http://warszawazacisze.blox.pl/2014/09/Jesienne-plony.html

11:40, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 kwietnia 2016

   Gdzie na Zaciszu mieszka człowiek wielkiego serca, kto umieszcza motywy orientalne, kto lubi klimaty klasztorno- miałomiasteczkowe, kto chroni się za naturalnymi barierami, gdzie jest skrzyżowanie bez kantów, dowiesz się, oglądając ALBUM 46 ZDJĘĆ (z opisami). 

https://www.flickr.com/photos/33189092@N03/sets/72157665365715013



11:47, tomek81277 , osiedle
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13