poniedziałek, 28 maja 2007

   Trudno sobie wyobrazić większą mekkę dla warszawiaków stęsknionych za plażami i wielką wodą, unieruchomionych z jakiegoś powodu w mieście. Jeśli odpada opcja wypadu na Mazury lub nad Bałtyk, środkiem zastępczym jest kilka godzin nad „podwarszawskim morzem”. Jest to zresztą miejsce, które warto choć raz odwiedzić, najlepiej właśnie na rowerze, z racji dogodnej trasy dojazdowej wzdłuż Kanału Żerańskiego. 

 

B1  Zacisze- Białołęka- Kobiałka (9.0 km)

Najszybszy pomysł na dotarcie do ścieżki nad Kanałem już w Brzezinach.

      Z pętli 512 Blokową, Bohuszewiczówny, przekraczając Kondratowicza najlepiej na pasach koło apteki, dalej wzdłuż Kondratowicza za Wincentego. Za stacją benzynową w pierwszą alejkę asfaltową w prawo, wzdłuż bloku przy Kowalskiego. Za Malborską prosto, potem w lewo Tokarza, w prawo Krasiczyńską i w prawo Chodecką. Za pętlą Podgrodzie chodnikiem do nowoczesnej kładki nad Toruńską, następnie ulicami Ojca Aniceta i Zbyszka z Bogdańca oraz Danusi. Fragment ul. Białołęckiej z większym ruchem (chodniki), który znika po minięciu mostu; prosto wzdłuż Kanału Żerańskiego, początkowo asfalt, potem utwardzona nawierzchnia. Na wysokości ul. Zdziarskiej mijamy zjazd do promu dla okolicznych rolników, działający jeszcze w latach 90. Na most w Kobiałce w lewo, następnie w ul. Długorzeczną. Z racji wzrastającego ruchu na wąskich uliczkach Białołęki (np. Ostródzkiej czy Głębockiej) warto szukać innych alternatyw przejazdu w tej okolicy, ewentualnie o wczesnej porze weekendowej podjechać 120 do samej Kobiałki .  

 B1 a  Zacisze- Annopol- Kobiałka

    Z Zacisza ścieżką rowerową przez Bródno i szerokim Annopolem prosto do ścieżki nad Kanałem- nieco naokoło, ale bez nerwów na Białołeckiej.

    Z pętli 512 Blokową, Bohuszewiczówny, przekraczając Kondratowicza najlepiej na pasach koło apteki, dalej ścieżką rowerową aż do Rembielińskiej (w prawo) i za wiaduktem Annopolem. Za Coca Colą w prawo, drogą rowerową wśród zieleni wzdłuż Kanału, pod mostem w Białołęce. Za bazą w Brzezinach na osi ul. Zdziarskiej działał niegdyś prom. W lewo na poprzeczny most w ul. Kobiałka.

 B1/B2Kobiałka- Nieporęt (7.5 km)

Malownicza velostrada wzdłuż Kanału Żerańskiego. Do Kobiałki można podjechać linią 120. 

      Z mostu w ul. Kobiałka w prawo (Długorzeczna),  po chwili w prawo, z powrotem nad Kanał. Dawną drogą holowniczą (świetnie wytrasowana ścieżka rowerowa, prawdziwa velostrada) z jego biegiem, przeważnie wzdłuż ściany drzew i zagajników (zwróćmy uwagę na ogromne topole, podgryzane przez bobry). Mijamy dwa mosty- w Stanisławowie- Rembelszczyznie i w Aleksandrowie- Nieporęcie (tu można zawrócić do Puszczy Słupeckiej- w prawo ul. Izabelińską). Żelazna kładka w Nieporęcie zastąpiła działający tu jeszcze 15 lat temu prom dla rolników. W lewo tylko 200 m do rynku i zabytkowego kościoła. Jedziemy prosto obok zbiornika (zazwyczaj łabędzie), przed nasypem w lewo do stacji PKP Nieporęt i przystanku 705, 734, 735. W prawo ul. Jana Kazimierza do rozdroża i ruchliwej szosy 631 (z mostu po prawej widok na ujście kanału, port jachtowy i wysoki brzeg Zegrza Pn. w oddali). 

B2  Zacisze- Kąty Grodziskie- Wojdy- Stanisławów- Nieporęt

Wariant dojazdowy nad Zalew przez dawne wsie zielonej Białołęki i wsie pod Nieporętem z pominięciem trasy wzdłuż Kanału Żerańskiego- głównie asfalt. Kilka interesujących zabytków, mniej ciekawe odcinki wśród zabudowy.

     Z pętli 512 Blokową, Bohuszewiczówny, przekraczając Kondratowicza najlepiej na pasach koło apteki, dalej wzdłuż lasu Bródnowskiego (albo ścieżką w lesie) do grodziska i starą jezdnią Głębockiej pod Zwałką do ronda przed wiaduktem i Toruńską. Za wiaduktem na rondzie (na wprost park Magiczny z atrapami architektury ludowej) nadal ruchliwą Głębocką (po lewej stronie wygodny chodnik). Mijamy PGR Lewandów (w miejscu szkoły do niedawna staw z wyspą, zabytkowy dąb i spalona drewniana chata), stadninę przy Derbach i zabytkowy drewniany kościółek w Grodzisku. W lewo Berensona i w prawo (Kąty Grodziskie; szpalery wierzb po prawej) do poprzecznej ul. Zdziarskiej. Jadąc w lewo a przy dawnej pętli 132 w prawo- asfaltowymi ul. Ostródzką i Mochtyńską (bocianie gniazdo) dojedziemy do mostu w Kobiałce. W prawo na most przez Długą (w 2001 przerwała wały i zalała okoliczne osiedla), za mostem w lewo wałem i odbijającą ku ścianie olch wyraźną ścieżką. Wyjeżdżamy na ul. Mańkowską w osiedlu Wojdy (drewniane chaty), która doprowadza do asfaltu ul. Ruskowy Bród. Wydemka z bzami to pozostałość cmentarza kolonistów niemieckich- stare nagrobki ułożono w lapidarium przy Pl. Bociani Zakątek. W lewo, obok bocianiego gniazda i rezydencji na wydmie, na końcu w lewo w ul. Kobiałka. Przed szkołą w prawo, gruntową drogą, przechodzącą w ul. Słoneczną w Stanisławowie i ul. Przyszłość (za szosą 632). Przecinamy rzeczkę Czarną (wałem prowadzi szlak żółty w prawo do Puszczy Słupeckiej przez ustronne, malownicze łąki- można spotkać żurawie). Poprzeczną ul. Izabelińską w prawo i zaraz w lewo, ul. Królewską (Aleksandrów). Nieco dalej w lewo- ul. Zwycięstwa; należy odbić ku kładce nad Kanałem w Nieporęcie.

B1 Nieporęt- Zegrze (4.8 km) >>>> Dębe zapora, Legionowo lub Serock

Trzy propozycje na „rozszczepienie się” w Zegrzu.

      Szosą 631 w lewo (pobocza) obok karczmy Klepisko w skansenowskim stylu oraz Dzikiej Plaży z pubem- okrętem. Widoki na rozległą toń głównego akwenu Zalewu, upstrzoną żaglami. Na rondzie w prawo, ścieżką rowerową przez Zegrze Pd. do samego mostu.  Przy światłach pętla autobusu 735 do Żerania- odjazdy 48 min. po pełnej godzinie.

Do Dębego: (7km): przed mostem w lewo ul. Rybaki i przyjemnie jej przedłużeniem- wałem wzdłuż cofki Narwi, obok rezerwatu Wieliszewskie Łęgi, łąk ze starorzeczami i Wodociągu Północnego (to stąd pijemy wodę)- do zapory w Dębem. Po prawej wysokie brzegi Wysoczyzny Ciechanowskiej z wsiami Jachranką i Skubianką (ośr. wypoczynkowe). Można spotkać bardzo towarzyskie łabędzie i obojętne żółwie. Zapora robi wrażenie- masy wody napierające na gródź, gigantyczne łańcuchy,  przelewające się ściany wody...

    Z Dębego można wrócić do Legionowa- cofnąwszy się do Wodociągu, przy pubie w prawo, dalej techniczną asfaltówką  (za Wieliszewem przeznaczoną tylko dla rowerów!) aż do ul. Strużańskiej: stąd ul. Kwiatowa wprowadza w okolice stacji PKP SKM i rynku.  

Do Serocka: (9.3km): Przejeżdżamy most (cóż za widoki, choć zza nieco matowych ekranów!), wspinamy się na Wysoczyznę obok osiedla wojskowego Zegrze Pn. i fortu (po lewej). Szosą aż do Jadwisina (jest wygodny chodnik na poboczu), gdzie w prawo ze szlakiem żółtym i przez rezerwat Wąwóz Szaniawskiego nad brzeg Zalewu w Zegrzynku. Stąd wzdłuż skarpy (na niej piękny, niedostępny rezerwat Jadwisin) i ul. Rybaki obok grodziska (dobry punkt widokowy) w okolice pięknego rynku w Serocku, gdzie pod fontanną można wypić kawę lub piwo.

Do Legionowa (oczywiście po wizycie na moście w Zegrzu): wracamy do ronda, gdzie w prawo. Przed Wieliszewem w lewo (szlak rowerowy czerwony) obok malowniczego starorzecza Kwietniówka i lasem do stacji PKP SKM Wieliszew (pociągi do Toruńskiej). Stąd albo za szlakiem czerwonym Kwiatową do Kościelnej (ścieżka rowerowa do samego Legionowa, jadąc ku stacji wystarczy trzymać się torów) albo poboczem linii kolejowej do drogi technicznej wodociągu, którą w lewo w okolice ul. Strużańskiej.   

 

   Na Zaciszu znaleziono ozdoby kultury łużyckiej sprzed 500 r. p.n.e.). W pobliżu obecnego osiedla funkcjonował w X-XI w. gród z osadą słowiańską (Bródno). Obszar Zacisza do poł. XVIII w. porastała podmokła puszcza, poprzecinana wieloma strumieniami.

   Po 1820 roku przy trakcie białostockim w dobrach rządowych Żerania powstała willowa kolonia Gumińskich (dziś okolice szkoły nr 84). Po 1870 przekształciła się w osiedle letniskowe Warszawiaków. W krajobrazie dominowały połacie podmokłych łąk i oczek wodnych.

    W tym czasie powstał folwark Zacisze, którego właścicielem do 1945 był Zygmunt Jórski. Folwark i wille sąsiadowały z folwarkami: Elsnerów (znanego kompozytora Józefa Elnera, dwór przy obecnej ul. Szmaragdowej), Lewinów, Lewicpol, Hipszówka (dziś ul. Trocka)- ich właściciele z czasem sprzedali większość gruntów Jórskiemu. Zacisze należało do gminy Bródno, w 1895 liczyło 100 mieszkańców, w 1939 - 2 tys.

   Po 1883 na obrzeżach obecnego osiedla Rosjanie zbudowali dwa ceglano-ziemne forty należące do zewnętrznego pierścienia umocnień Twierdzy Warszawa - Lewicpol (XIII) i Lewinów (XIIA); rozebrano je i splantowano przed 1915.

   W 1899 uruchomiono wzdłuż szosy białostockiej konną kolej, następnie spalinową wąskotorową z Pragi-Stalowej do Marek i Radzymina. Stacja znajdowała się naprzeciw domu kultury; kolejkę zwaną "ciuchcią" zlikwidowano w 1974.

   Po 1910 Jórski parcelował podmokłe grunty i sprzedawał je po niskiej cenie nowym mieszkańcom - niezamożnym robotnikom i rzemieślnikom. Zabudowa skupiała się w okolicy poprowadzonej na wysokim nasypie Szosy, przeważnie drewniana i parterowa. Wyjątek stanowiła legendarna już Trzypiętrówka ze sklepami. Zacisze przed 1939 posiadało restaurację Skalskiej, fabryczkę pasty i atramentu, kuźnię, Czerwoną Karczmę (potańcówki), szkołę (wynajmowane pomieszczenia w kilku domach). Działała organizacja społeczno-patriotyczna "Działka" oraz Ochotnicza Straż Pożarna (od 1929, przyczyniła się do rozwoju osiedla, w remizie przy fortówce organizowano tańce i kino). Zacisze miało tylko trzy brukowane drogi: fortówkę (dziś Młodzieńcza), szosę do Ząbek (Łodygowa), Lewinowską oraz Trakt Piłsudskiego z granitowej kostki. W latach 30. XX wieku powstała część Zacisza za Kanałem Bródnowskim, wzdłuż osi ul. Jórskiego (tzw. Targówek Osiedle).

   Dworek Jórskiego znajdował się na terenie od zbiegu dzisiejszych ulic Bratka i Blokowej ku Kolistej. Wiodła doń z przystanku kolejki tzw. Czarna Droga, której odcinek istnieje do dziś.

   Zacisze było dwukrotnie niszczone w ogniu walk - w 1939 i 1944. 22 września 1939 przy Łodygowej zginął niemiecki generał baron von Fritsch. Hitlerowcy założyli tam cmentarz wojenny (dziś nieistniejący, obecnie stacja benz.). Po 1951 - gdy Zacisze zostało włączone do Warszawy) nastąpił masowy napływ nowych osadników, rozbudowa siatki ulic (zmiana nazw istniejących przed 1945), powstały nowe sklepy (np. Zawadzkich, Górskiego), przychodnia (1957), kino Pelikan, park (1965, obecnie zabudowany), place zabaw, później sklepy Społem. Przedłużono trasy linii autobusów 119 i nocny (119 kreślone). Elektryczność, gaz i wodociągi powstały w ramach prac społecznych mieszkańców, tak samo szkoła przy Generalskiej (1953-62), kościół Św. Rodziny (drewniany 1949, murowany 1956) oraz Dom Kultury z salą widowiskową, biblioteką i kawiarnią (1964-67). W latach 70-tych XX wieku zbudowano cztery kolonie domków jednorodzinnych, m.in. dla FSO. Po 1950 zasadzono Las Bródnowski, obecnie miejsce najprzyjemniejszych spacerów Zaciszan.

    Właściwie dopiero po 1990 wyasfaltowano błotniste ulice a lokalny samorząd i społecznicy zajmują się kanalizacją osiedla. W 1991 Zacisze połączono z centrum linią 512. Na obrzeżach osiedla pobudowano kilka kolonii niskich bloków (Park Leśny, Dolcan, Augustówka, Samarytanka, Łodygowa), market OBI, McDonald's. Najnowsze plany rozbudowy stolicy przewidują stację II linii metra na osi ul. Figara.

    Zacisze nie posiada cennych zabytków (mogą być nimi ostatnie drewniane domy, dom wieżyczka Bonerów (Drapińska), dom "pod wazami" (Jórskiego), pompy uliczne, kapliczki murowane (ul. Samarytanka- z 1942 oraz Śmieszna, Mroźna i Żyzna), tabliczki adresowe z napisem "gm. Bródno".

 

 

 

     Zapraszam na drugą część spaceru po najmilszym zakątku naszej dzielnicy. Zwiedzimy m.in. pozostałości carskiego fortu XIII Lewicpol oraz ślady po radiostacji z czasów II wojny. Trasa nadaje się na rower.

    Idąc Malborską od Grodziska za linią energetyczną przy wiacie skręcamy w lewo w brzozową alejkę, doprowadzającą do podnóża Zwałki z zarośniętym dwumetrową trzciną bagienkiem. Na pd. stoku w ekstremalnej pozycji trwają sędziwe czarne bzy, a dalej akacje. Skręcamy w prawo na wysokości krótkiego „wąwozu” wyżłobionego przez wodę.  Przez lata cieszył on się estymą wśród saneczkarzy (słynne zjazdy na „śledzia”), obecnie wabi żądnych wrażeń rowerzystów. Alejka przecina rzadki sosnowy las (typ siedliskowy: bór suchy). Po radykalnym przerzedzeniu zagajnika do roślin dolnego piętra dopływa więcej światła, przez co w miejscu mchów pojawia się stopniowo więcej ziół i traw, wrzosy, wzrastają krzewy i wyrastają młode drzewka. Za drugą ławką skręcamy w prawo i na rozwidleniu- w lewo. Mamy okazję przyjrzeć się procesowi bogacenia gatunkowego podszytu po przerzedzeniu sosen. Po prawej polanka z gatunkiem trawy o jasnych kłosach. Tuż przed zagłębieniem terenu po lewej w sosnowym borze możemy odnaleźć skupiska ostrokrzewu- zimozielonej rośliny o liściach najeżonych kolcami, kwitnącej wiosną białym gronem. Pod okapem ozdobnych czerwonych dębów (jesienią eksploduje tu feeria barw przebarwiających się liści) dochodzimy do poprzecznej Malborskiej. Na wprost za nią w pewnym oddaleniu znajduje się polanka z niewielkim płatem wrzosu. Stał tam kiedyś długo paśnik. Za polanką znajduje się kolejne skupisko kolorowych dębin z gęstym podszytem czeremchowym. Znalazłem tam gigantyczne borowiki.

 

    Kierujemy się Malborską w lewo. Za łukiem gęściej podszyty las, po lewej skupisko starszych dębów, w rowie (dawny kanał) zdziczałe grusze. Szersza alejka w prawo doprowadza do hipotetycznych pozostałości po maszcie wojskowej radiostacji z ostatniej wojny, niesłusznie zwane „bunkrami”. Są to betonowe kopułki lub płaskie pokrywy z uchwytami - zaczepy do lin podtrzymujących maszt- rozrzucone po okręgu  wokół miejsca jego usytuowania. Na mapie przypomina to idealną gwiazdę. Wokół dorodny sosnowy las z paprociami w runie i kruszyną w podszycie.

 

    Przy skraju ogródków działkowych miejsce, gdzie stał wagon- biuro leśniczego (przez lata tę funkcję piastował p. Dąbek z Codziennej- postawny pan jeżdżący na rowerze, ze strzelbą na plecach i psami u nogi). Obecnie las ma za gospodarzy urzędników z tworu zw. Lasy Miejskie (jaki pan, taki kram...). Po prawej nowy paśnik i biegnące ku jednostce zapadlisko po kanale wyróżnione szpalerem gigantycznych topoli szarych. Przed drugą bramą na działki alejką w prawo ku narożnikowi jednostki wojskowej.  Skandalicznie przerzedzony ols po lewej to pozostałość po fosie rosyjskiego fortu Lewicpol z lat 1886-1910 (pisałem o nim obszernie w innym numerze; patrz też moje.zacisze.blox.pl). Przy jednostce w lewo, pod kątem 90 st., ścieżką wijącą się wątłym śladem zniwelowanego wału tego fortu (w pewnym miejscu- za brzozą o rozwidlonym pniu wyraźnie go przekraczamy). Fort znajdował się po prawej stronie na piaszczystym wyniesieniu- od południa sięgał do obecnego ogrodzenia jednostki. Pozostałości koszar w postaci naprzemianległych dołów (fundamentów) i wyniesień (ścian) kryją się poza ścieżkami w głębi lasu (zakaz wstępu-ostoja zwierzyny). Za malowniczą polanką z wysokim modrzewiem- na rozdrożu w prawo, w dalszym ciągu śladem fortecznego wału, przerytego tu okopami z ostatniej wojny. Wokół dorodne brzozy, niektóre o kilku pniach, w koronie jednej z nich gniazdo myszołowa. Po opadnięciu liści na czeremchach łatwo zauważyć, że teren fortu zdecydowanie góruje nad polami w kierunku Marek- nie bez powodu zawsze urządzano tu punkt oporu przed nacierającymi na Warszawę siłami. Jesteśmy w najdalej wysuniętej części fortu, czyli na czole. Droga skręca gwałtownie pod linię energetyczną (po prawej w gąszczu kruszyn, dębów i czeremch na pozostałościach wału lisie nory i rozwidlone brzozy)- wzdłuż tej linii po naszej stronie przebiegnie trasa Olszynki Grochowskiej; piękna dębina w otoczeniu ma więc przed sobą mniej niż 10 lat życia. Gdyby chciało się planistom i radnym przerzucić trasę na drugą stronę linii, pod topór trafiłoby trzy razy mniej drzew (olsy)- niestety, przyroda nie głosuje, nie płaci adwokatom...

 

    Na łące w prawo, skrajem lasu, bronionym przez gęstą ścianę czarnych bzów, czeremchy i wikliny. Niegdyś na części pola szumiało zboże; planowano tu budowę wielkiego parkingu dla tirów i niewysoką zabudowę, obecnie między linią a paskiem lasu ciągnącym się ku biegnącej groblą Radzymińskiej zaproponowano halę widowiskową dla Warszawy. Na razie możemy cieszyć się w miarę rozległym widokiem kwietnej łąki. Spójrzmy w kierunku łuku lasu pod M1 i spróbujmy rozróżnić tam po kształtach koron i kolorze liści poszczególne gatunki drzew: klony, brzozy, olchy, wierzby, bzy.  Na niebie często szybują myszołowy- nie poruszając skrzydłami dają się unosić ciepłym, wstępującym masom powietrza. O szarówce wychodzą na żer sarny i zające (w zeszłą zimę gościł nawet łoś- strażnicy łowieccy zasadzali się aby przewieźć go w bezpieczniejsze miejsce; jak zakończyła się historia, nie wiem, miejmy nadzieję, że nie na Toruńskiej). Pole upodobali sobie również miłośnicy samochodowego seksu i motocrosowcy. W olsie za linią wykradano na ciężarówkę (!) torf- wzywana na „gorący uczynek” straż miejska nie wykazała zainteresowania...

 

    Przecinamy pas drzew (dawna droga dojazdowa do folwarku Górnik; w lesie po prawej zgrupowanie klonów) i kierujemy się przez pole ku wieżyczce w jednostce. Ściana lasu to mniej więcej wschodni skraj fortu Lewicpol. Widoczne na terenie wojskowym wzniesienie, porośnięte akacjami i dziką różą kryje piwnice folwarku Lewicpol, zwanego też Górnikiem, terytorialnie poprzednika jednostki (podobno służyły wojsku po wojnie za chlewnie). P. Strzałecki wspomina, że  przychodzące tu szkolne wycieczki mogły dostrzec wieże kościoła na Marysinie. Między bramą jednostki a wieżyczką zobaczymy wyrośnięty okaz dzikiej róży.

     Dochodzimy do kładki na rowie Zacisze (niegdyś posiadała solidne poręcze; pod mostem wyryta w cemencie inskrypcja budowniczych-żołnierzy z datą 1953). Idziemy drogą kolektora ściekowego między lasem a kanałem. Na wysokości przewodów elektrycznych do jednostki zgrupowanie dorodnych modrzewi. Las między Bystrą a Skierskiego to mozaika naprzemianległych pasów: sosen, cienistych dębin, olsu. Za wylotem ul. Rusieckiej skręcamy w głąb lasu. Ścieżka wiedzie krętym, zielonym tunelem między dębinami a pasem brzeziny; po prawej śródleśne łączki z przestojami wysokich modrzewi, okolone wrotyczem i pokrzywami. Wkrótce po lewej wspaniałe zgrupowanie tych drzew. Wychodzimy na biegnącą po grobli ul. Skierskiego- dawny dojazd do fortu, tzw. szosę rokadową. W otoczeniu bardzo puszczański podszyt; po ostatnich wichurach runęło kilka dostojnych topoli. Wiosennym wieczorem usłyszymy tu przepiękną kakafonię ptasich treli. Zaraz za alejką „na bunkry” w dołku po prawej rosło tzw. drzewko miłości- wierzba z wygiętym na kształt ławy konarem- tu umawiali się na pierwszą randkę podstawowicze. Szosa doprowadza do skrzyżowania ul. Kondratowicza i Codziennej. Od wiaty bez wypadów bocznych przeszliśmy 3.5 km.

Zapraszam na spacer po najmilszym zakątku naszej dzielnicy. W pierwszej części Spacerownika wizyta na Grodzisku i bródnowskiej K2- Zwałce. Dystans z bocznymi wypadami to tylko 4,3 km. Kilka zdjęć obejrzycie na stronie mojezacisze.blox.pl.
1 ... 26 , 27 , 28 , 29 , 30