Blog > Komentarze do wpisu

W NIZINIE KANAŁU BRÓDNOWSKIEGO

Zobacz WIRTUALNY SPŁYW!

http://flickr.com/photos/22299894@N03/sets/72157603635326924/

Kliknij w napis po prawej nad galerią: "view as slideshow" i obejrzyj pokaz 36 slajdów. Klikając w "i" na każdym slajdzie przeczytasz komentarz.

***************************************************************

(reedycja wpisu do mojezacisze.blox.pl)

   Zacisze nie posiada dostępu do morza. Ani nawet do Wisły. W przeszłości zwano je jednak Krainą Wód. Do lat 50-tych XX w. zamiast zabudowy na przeważającej części osiedla rozciągały się podmokłe łąki, poprzecinane kanałkami i upstrzone oczkami wodnymi, pełne ptactwa. Osuszanie terenu rozpoczęło się od przekopania Kanału Bródnowskiego na początku XIX wieku. Dziś to jedyny większy ciek wodny, przecinający Zacisze z pd. wsch. na pn. zachód. Z daleka zaznacza jego przebieg szpaler niebosiężnych topoli.

    Pierwotnie wpadał on do Narwi pod Dębem. Po przekopaniu Kanału Żerańskiego, łączącego Wisłę z Zalewem Zegrzyńskim i Nieporętem, gdzie mieli niegdyś rezydencję myśliwską Wazowie, został podzielony na Bródnowski Górny i Dolny. Kanał Bródnowski wpada więc do Żerańskiego na północnym skraju wsi Białołęki, za ul. Warzelniczą. Ale to nie jego ostatnie zdanie! Kilkanaście metrów dalej jest przepompownia, która do niedawna przerzucała jego wody w dalszą drogę- do Narwi, poniżej zapory w Dębem. Wody już co prawda wymieszane, ale kanał na tamtym odcinku również nosi nazwę Bródnowskiego (Dolnego).

    Źródła Kanału znajdują się między ulicami Gwarków a Strażacką, wśród trzcinowisk i chaszczy na tyłach słynnej Grancówki na Kawęczynie. Do niedawna było tam wielkie żeremie bobrowe. W „kolanie” tego samego Kanału przy pętli autobusu 170 znajdował się niegdyś carski fort XII Utrata. Ten początkowy fragment kanału uregulowano przed 1930 r., gdyż pierwotnie płynął od ul. Gwarków wzdłuż późniejszej bocznicy kolejowej, a następnie za wylotem ul. Utrata skręcał ku pn., będąc jednocześnie przez jakiś czas fosą fortu. W tym czasie istniało połączenie pod torami kolei z kanałem płynącym ku Wiśle przez Olszynkę i Kanałem Nowa Ulga, zasilające stawy na terenie dzisiejszego więzienia przy Chłopickiego. Czyżby przez jakiś czas wody miały dylemat, gdzie spłynąć?  

   Kanał Bródnowski przed II wojną zmienił nieco swój przebieg- w rejonie ulicy Chojnowskiej wyprostowano łuk cieku a równolegle do dzisiejszej ul. Sternhela przekopano nowe koryto, omijając wielkie „kolano” kanału, biegnące na pn. od ul. Wojskowej i wzdłuż ul. Drewnowskiego. Podobno podczas powodzi w 1931 r. Bródnowski odsunął się aż pod Las i grodzisko, wracając do starego koryta dopiero przed współczesną Castoramą. W Kanale uczono się pływać, pływano w baliach- bo miał ok. 2 metrów głębokości

   Drugi z zaciszańskich cieków to Rów Zaciszański, płynący wzdłuż ulic Bystrej i Kanałowej, dopływ Bródnowskiego. Ujście znajdowało się na tyłach PGR Bródno, wśród łanów zboża. Odwadniał tereny Drewnicy i dzisiejsze ogródki działkowe pod Ząbkami. Podobno w okresie wezbrania wód, gdy napotykał tamę w postaci szosy Radzymińskiej, potrafił utworzyć imponujący zalew aż po Makro. Prazaciszanie śmigali tam na łyżwach. Po wojnie znacznie Rów pogłębiono i poszerzono. Okoliczni mieszkańcy lubili się w nim kąpać, a przy mostku w ul. Młodzieńczej można było popluskać się na „głębinie”. Były i maleńkie rybki- cierniki, pływające całymi ławicami. Wzdłuż Rowu rosły wysokie topole, niedawno wycięte. Gdy drzewa kwitły, wiatr unosił po okolicy charakterystyczną „watę”. Rów nie zawsze spełniał swoje zadanie, bo często w piwnicach budynków oddalonych nawet o dwie ulice zbierała się znienacka woda po łydki. Dzisiaj Rów ten wyraźnie cierpi  na deficyt wody.

   Na cele melioracyjne płaciło się specjalny podatek- spółce, która zajmowała się m.in. wykaszaniem bujnie zarastających zielem brzegów kanałów. Spółka nadal istnieje i nosi nazwę, która wprawiłaby w osłupienie geografów- Niziny Kanału Bródnowskiego! A nam się zdawało, że mieszkamy na Nizinie Mazowieckiej. 

    Najbardziej z istnienia Kanału Bródnowskiego cieszą się teraz kaczki krzyżówki, mewy, piżmaki, bobry i mylone ze szczurami karczowniki. Mieszkańcy mogą spacerować bulwarami i spoglądać w jego toń z licznych osiedlowych mostków. Lepiej byłoby, gdyby bulwar prowadził jedną stroną, a druga pozostawałaby schronieniem dla coraz liczniejszych zwierząt, które ściąga czyściejsza woda (choć niegdyś łapane szczupaki nie wrócą...). Na całej długości zapoznać się z biegiem Kanału nie można. Przejścia pozagradzali właściciele przylegających do Kanału posesji. W zeszłym roku władze Targówka dumnie obwieściły, że powstaną wzdłuż Kanału ścieżki spacerowo-rowerowe, łaczące się z drogą rowerową wzdłuż Kanału Żerańskiego. Pożywliom, uwidzim. 

 

 

 

 

niedziela, 06 stycznia 2008, gajowy771

Polecane wpisy

Komentarze
2008/01/06 19:50:18
Bardzo mi się spodobał slideshow.

Jak się zrobi cieplej, chętnie wybrałbym się na wyprawę do źródeł Kanału Bródnowskiego.
-
2008/01/30 23:33:09
Ja takze wybieram się w taką eskapadę. Proszę pisać do mnie w tej sprawie, myślę, że teraz jest najlepszy czas na zwiedzanie tego obszaru, na wiosnę uzbiera się 2 kilo kleszczy
-
2011/01/20 10:45:58
Z kanałem Królewskim, to jest trochę inaczej niż piszesz. Kanał Królewski pierwotnie łączył rzekę Długą z Czarną i dalej z Narwią. To dobrze widać na mapie Reymana z 1874r www.gazetaecho.pl/cgi-bin/echo/wawa/002/1874. Świadczą o tym również zapisy, iż król kazał ściągnąć wody rzeki długiej, która zagrażała jego dworowi w Nieporęcie. Poźniejsze przebudowy układu wodnego Białołęki spowodowały, że ten kanał stracił na znaczeniu i prawie wysechł. Dziś wygląda on jak zwykły rów melioracyjny, ale jednak jest. Na Białołęce przebiega on pomiędzy Ruskowym Brodem, a Olesinem.
Jedynie od ujścia obecnej rzeki Czarnej do Kanału Żerańskiego, kanał Królewski został włączony do kanału Żerańskiego.