Blog > Komentarze do wpisu

SPACEROWNIK PO LESIE ZACISZAŃSKO-BRÓDNOWSKIM 2

     Zapraszam na drugą część spaceru po najmilszym zakątku naszej dzielnicy. Zwiedzimy m.in. pozostałości carskiego fortu XIII Lewicpol oraz ślady po radiostacji z czasów II wojny. Trasa nadaje się na rower.

    Idąc Malborską od Grodziska za linią energetyczną przy wiacie skręcamy w lewo w brzozową alejkę, doprowadzającą do podnóża Zwałki z zarośniętym dwumetrową trzciną bagienkiem. Na pd. stoku w ekstremalnej pozycji trwają sędziwe czarne bzy, a dalej akacje. Skręcamy w prawo na wysokości krótkiego „wąwozu” wyżłobionego przez wodę.  Przez lata cieszył on się estymą wśród saneczkarzy (słynne zjazdy na „śledzia”), obecnie wabi żądnych wrażeń rowerzystów. Alejka przecina rzadki sosnowy las (typ siedliskowy: bór suchy). Po radykalnym przerzedzeniu zagajnika do roślin dolnego piętra dopływa więcej światła, przez co w miejscu mchów pojawia się stopniowo więcej ziół i traw, wrzosy, wzrastają krzewy i wyrastają młode drzewka. Za drugą ławką skręcamy w prawo i na rozwidleniu- w lewo. Mamy okazję przyjrzeć się procesowi bogacenia gatunkowego podszytu po przerzedzeniu sosen. Po prawej polanka z gatunkiem trawy o jasnych kłosach. Tuż przed zagłębieniem terenu po lewej w sosnowym borze możemy odnaleźć skupiska ostrokrzewu- zimozielonej rośliny o liściach najeżonych kolcami, kwitnącej wiosną białym gronem. Pod okapem ozdobnych czerwonych dębów (jesienią eksploduje tu feeria barw przebarwiających się liści) dochodzimy do poprzecznej Malborskiej. Na wprost za nią w pewnym oddaleniu znajduje się polanka z niewielkim płatem wrzosu. Stał tam kiedyś długo paśnik. Za polanką znajduje się kolejne skupisko kolorowych dębin z gęstym podszytem czeremchowym. Znalazłem tam gigantyczne borowiki.

 

    Kierujemy się Malborską w lewo. Za łukiem gęściej podszyty las, po lewej skupisko starszych dębów, w rowie (dawny kanał) zdziczałe grusze. Szersza alejka w prawo doprowadza do hipotetycznych pozostałości po maszcie wojskowej radiostacji z ostatniej wojny, niesłusznie zwane „bunkrami”. Są to betonowe kopułki lub płaskie pokrywy z uchwytami - zaczepy do lin podtrzymujących maszt- rozrzucone po okręgu  wokół miejsca jego usytuowania. Na mapie przypomina to idealną gwiazdę. Wokół dorodny sosnowy las z paprociami w runie i kruszyną w podszycie.

 

    Przy skraju ogródków działkowych miejsce, gdzie stał wagon- biuro leśniczego (przez lata tę funkcję piastował p. Dąbek z Codziennej- postawny pan jeżdżący na rowerze, ze strzelbą na plecach i psami u nogi). Obecnie las ma za gospodarzy urzędników z tworu zw. Lasy Miejskie (jaki pan, taki kram...). Po prawej nowy paśnik i biegnące ku jednostce zapadlisko po kanale wyróżnione szpalerem gigantycznych topoli szarych. Przed drugą bramą na działki alejką w prawo ku narożnikowi jednostki wojskowej.  Skandalicznie przerzedzony ols po lewej to pozostałość po fosie rosyjskiego fortu Lewicpol z lat 1886-1910 (pisałem o nim obszernie w innym numerze; patrz też moje.zacisze.blox.pl). Przy jednostce w lewo, pod kątem 90 st., ścieżką wijącą się wątłym śladem zniwelowanego wału tego fortu (w pewnym miejscu- za brzozą o rozwidlonym pniu wyraźnie go przekraczamy). Fort znajdował się po prawej stronie na piaszczystym wyniesieniu- od południa sięgał do obecnego ogrodzenia jednostki. Pozostałości koszar w postaci naprzemianległych dołów (fundamentów) i wyniesień (ścian) kryją się poza ścieżkami w głębi lasu (zakaz wstępu-ostoja zwierzyny). Za malowniczą polanką z wysokim modrzewiem- na rozdrożu w prawo, w dalszym ciągu śladem fortecznego wału, przerytego tu okopami z ostatniej wojny. Wokół dorodne brzozy, niektóre o kilku pniach, w koronie jednej z nich gniazdo myszołowa. Po opadnięciu liści na czeremchach łatwo zauważyć, że teren fortu zdecydowanie góruje nad polami w kierunku Marek- nie bez powodu zawsze urządzano tu punkt oporu przed nacierającymi na Warszawę siłami. Jesteśmy w najdalej wysuniętej części fortu, czyli na czole. Droga skręca gwałtownie pod linię energetyczną (po prawej w gąszczu kruszyn, dębów i czeremch na pozostałościach wału lisie nory i rozwidlone brzozy)- wzdłuż tej linii po naszej stronie przebiegnie trasa Olszynki Grochowskiej; piękna dębina w otoczeniu ma więc przed sobą mniej niż 10 lat życia. Gdyby chciało się planistom i radnym przerzucić trasę na drugą stronę linii, pod topór trafiłoby trzy razy mniej drzew (olsy)- niestety, przyroda nie głosuje, nie płaci adwokatom...

 

    Na łące w prawo, skrajem lasu, bronionym przez gęstą ścianę czarnych bzów, czeremchy i wikliny. Niegdyś na części pola szumiało zboże; planowano tu budowę wielkiego parkingu dla tirów i niewysoką zabudowę, obecnie między linią a paskiem lasu ciągnącym się ku biegnącej groblą Radzymińskiej zaproponowano halę widowiskową dla Warszawy. Na razie możemy cieszyć się w miarę rozległym widokiem kwietnej łąki. Spójrzmy w kierunku łuku lasu pod M1 i spróbujmy rozróżnić tam po kształtach koron i kolorze liści poszczególne gatunki drzew: klony, brzozy, olchy, wierzby, bzy.  Na niebie często szybują myszołowy- nie poruszając skrzydłami dają się unosić ciepłym, wstępującym masom powietrza. O szarówce wychodzą na żer sarny i zające (w zeszłą zimę gościł nawet łoś- strażnicy łowieccy zasadzali się aby przewieźć go w bezpieczniejsze miejsce; jak zakończyła się historia, nie wiem, miejmy nadzieję, że nie na Toruńskiej). Pole upodobali sobie również miłośnicy samochodowego seksu i motocrosowcy. W olsie za linią wykradano na ciężarówkę (!) torf- wzywana na „gorący uczynek” straż miejska nie wykazała zainteresowania...

 

    Przecinamy pas drzew (dawna droga dojazdowa do folwarku Górnik; w lesie po prawej zgrupowanie klonów) i kierujemy się przez pole ku wieżyczce w jednostce. Ściana lasu to mniej więcej wschodni skraj fortu Lewicpol. Widoczne na terenie wojskowym wzniesienie, porośnięte akacjami i dziką różą kryje piwnice folwarku Lewicpol, zwanego też Górnikiem, terytorialnie poprzednika jednostki (podobno służyły wojsku po wojnie za chlewnie). P. Strzałecki wspomina, że  przychodzące tu szkolne wycieczki mogły dostrzec wieże kościoła na Marysinie. Między bramą jednostki a wieżyczką zobaczymy wyrośnięty okaz dzikiej róży.

     Dochodzimy do kładki na rowie Zacisze (niegdyś posiadała solidne poręcze; pod mostem wyryta w cemencie inskrypcja budowniczych-żołnierzy z datą 1953). Idziemy drogą kolektora ściekowego między lasem a kanałem. Na wysokości przewodów elektrycznych do jednostki zgrupowanie dorodnych modrzewi. Las między Bystrą a Skierskiego to mozaika naprzemianległych pasów: sosen, cienistych dębin, olsu. Za wylotem ul. Rusieckiej skręcamy w głąb lasu. Ścieżka wiedzie krętym, zielonym tunelem między dębinami a pasem brzeziny; po prawej śródleśne łączki z przestojami wysokich modrzewi, okolone wrotyczem i pokrzywami. Wkrótce po lewej wspaniałe zgrupowanie tych drzew. Wychodzimy na biegnącą po grobli ul. Skierskiego- dawny dojazd do fortu, tzw. szosę rokadową. W otoczeniu bardzo puszczański podszyt; po ostatnich wichurach runęło kilka dostojnych topoli. Wiosennym wieczorem usłyszymy tu przepiękną kakafonię ptasich treli. Zaraz za alejką „na bunkry” w dołku po prawej rosło tzw. drzewko miłości- wierzba z wygiętym na kształt ławy konarem- tu umawiali się na pierwszą randkę podstawowicze. Szosa doprowadza do skrzyżowania ul. Kondratowicza i Codziennej. Od wiaty bez wypadów bocznych przeszliśmy 3.5 km.

poniedziałek, 28 maja 2007, gajowy771

Polecane wpisy